W samym centrum Wyspy Północnej Nowej Zelandii znajduje się duży wulkaniczny 'cycek' o wysokości 2700 metrów, na którym w zimie jest śnieg. Nazywa się Mount Ruapehu. Na tym śniegu zmontowano całkiem sprawnie zorganizowane trasy zjazdowe dla narciarzy, snowbordziarzy i saneczkarzy. Dodatkowo w każdym kiblu wiszą instrukcje co robić w razie erupcji wulkanicznej ("Duck and cover!").
Dojazd zajął nam z Hamiltonu ok. 2 h 40 min. Na miejscu wykupiliśmy karnecik na oślą łączkę, czyli 'Happy Valley' i wynajęliśmy sprzęt snowboardowy (hełm kosmonauty, śmierdzące botki, dechę w dechę, i usztywniacze nadgarstków, coby nam się nie złamały). Wykupiliśmy również lekcję u pana, co nam powiedział jak się zatrzymywać.
Na zdjęciach można podziwiać nasze pierwsze wyczyny: jazda powoli do przodu, jazda trochę szybciej do przodu, przewracanie się w panice, siedzenie na wyciągu.
















