Tymczasem musimy zacząć zamęczać znowu naszych Drogich Czytelników relacją zdjęciową. Jest tego bardzo dużo, więc danie serwować będziemy mniejszymi porcjami.
Na początek nasza wizyta w Hong Kongu. Zatrzymaliśmy się tam przelotem z Nowej Zelandii. Po 10-cio godzinnym locie mieliśmy bowiem jakies 7 godzin przerwy przed kolejnym lotem do Frankfurtu. Na szczęście na polskim paszporcie można dostać na gębę turystyczną 90-cio dniową wizę przy wejściu. Zwiedziliśmy jedynie mały kawałek tej ponad 6-cio milionowej metropolii, jako że w tle mieliśmy cwany plan zakupu osprzętu fotograficznego po okazyjnej cenie (w sklepiku w Mong Kok). Plany niestety nie zrealizowane, bo ku naszemu zaskoczeniu, ceny dla turysty były wyższe nawet niż w Polsce. Ale wrażenia z wycieczki spore.
kawał miasta i pewnie nad tłum wystawaliście ;)
OdpowiedzUsuńCo racja to racja, ale na szczescie w niedziele wczesnie rano na ulicach tlumu nie bylo. Tubylcy sklepy maja otwierane od 10-11:00 do 22-23:00! Nie wiem co to za zwyczaje :D
OdpowiedzUsuńCo tam u Was? Buziaki!!
a ja tylko sprawdzam czy mi się zdj wyswietli. nie chciałam mieszac w nowszych postach :) buziaki
OdpowiedzUsuń