Tym razem dużo zdjęć w jednym wpisie, bo w styczniu niezłe tutaj lato.
W pierwszym tygodniu stycznia urządziliśmy sobie kajaczą wycieczkę do Raglan (znowu). Udało nam się zapłynąć dalej niż poprzednio, a odpływ odsłonił plaże pełne krabowych kryjówek. Słysząc nasze kroki kraby rozbiegały się w panice i chowały pod skałki, ale Tadkowi i tak udało się jednego upolować.
Innego dnia wybraliśmy się ponownie na wodospad 'Bridal Veil Falls', aby popróbować fotografii w mniej tłocznej atmosferze. Załączone zdjęcie to HDR (dla niewtajemniczonych - zdjęcie powstałe z nałożenia 3 identycznych fotek o różnych ekspozycjach na światło).
W ten piątek zrobiliśmy sobie wycieczkę rowerową w okolice naszego szpitala. Do tej pory oglądaliśmy szpitalne jezioro jedynie z okien z pracy. Jezioro jest spore i otoczone palmami oraz wodnymi zaroślami. Spotkaliśmy tam mnóstwo kaczek, gołębi, oraz śmiesznych endemicznych Pukeko - (po angielsku Purple Swamphen / Purpurowa Kura Bagienna /
Porphyrio Porphyrio / po polsku "Modrzyk"?).
Wczoraj, w sobotę, wypożyczyliśmy kajak ze sklepu w Hamilton i zabraliśmy się z nim na półwysep Coromandel. Tam na plaży w Hahei znajduje się popularna turystycznie jaskinka Cathedral Cove, wypłukana przez morze z białej skały. Dostęp do niej jest tylko drogą pieszą, albo wodną, np. kajakiem. Ale i tak ludziów było jak mrówków. Odwiosłowaliśmy więc stamtąd i wylądowaliśmy na pustej plaży, niedostępnej z lądu. Po wybraniu wody z kajaka, a piachu z gaci (bo nas fala wywróciła przy przybijaniu do brzegu :D) mogliśmy zjeść ocalałe kanapeczki i napić się piwka.