sobota, 18 maja 2013

Zaległe galerie - część 2 - Boże Narodzenie 2012

Wspomnienie pełni lata czyli plaża, spacerki, pikniki na klifie i oczywiście Święta Bożego Narodzenia spędzone rodzinnie z Babcią :) Śmiesznie tak, bo wigilijna kolacja byla na dworze w pełnym słońcu i ryba w galarecie lśniła wyjątkowo jasno. Monisia ma tutaj około 16 miesięcy. Część zdjęć wykonana została przez Roberta. Niestety na wszystkich fotkach jest podpis 'by Squbel' bo inaczej się nie dało.

Zalegle galerie - część 1 - Październik 2012

Oto pierwsza z czterech zaległych galerii. W koncu przyszła do nas jesienio-zima i zamiast robić popołudniami nowe foty zajęliśmy się segregowaniem starych, bo za oknem ciemno. Tutaj prezentujemy zdjęcia z początków pobytu Babci Bożenki, czyli z października 2012. Mamy wycieczkę z wózkiem do pobliskich górek Hunua Ranges, spacerki po ogrodzie botanicznym, farmie Ambury Farm oraz wizytę na plaży w Omana. Monisia była jeszcze malutka w porównaniu z dziewczyną jaką stała się teraz - miała wtedy 14 miesięcy :) Zapraszamy do oglądania :)

niedziela, 9 grudnia 2012

Głuptaki na skałce

Szybko czas nam ostatnio mija, dlatego mało wpisów i posucha galerii. Martka wróciła do pracy w szpitalu na pół etatu (a dokładniej na 0.37, jak jej pani z kadr podliczyła), a Tadek zapracowany jak zawsze. Babcia zajęta Monisią, a Monisia zajęta gaduleniem, gotowaniem na kartonowej kuchence i rozsadzaniem misiów po krzesłach. Sterta nieprzebranych zdjęc nam trochę urosła, więc postanowiliśmy wrzucić parę aktualniejszych fotek. Te są z niedawnej wycieczki na plażę Muriwai. Przed dotarciem na piaseczek zatrzymaliśmy się jednak na oglądanie kolonii ptaków głuptaków na tamtejszej skale. Siedzą sobie dziób przy dziobie w swoich gniazdach i lądują sąsiadom na głowach. Monisi ptaszki podobały się bardzo, mniej jej się podobało, że Mama nie pozwalała wymachiwać kubeczkiem z piciem nad przepaścią. I Babci się dostało z rozpędu, co Tadek uwiecznił fotograficznie. Zapraszamy do klikania i oglądania.

poniedziałek, 29 października 2012

Brisbane

Korzystając z wymówki w postaci Tadziowego kursu chirurgiczno-anatomicznego zrobiliśmy sobie małe wakacje w Brisbane w Australii. Rano plażowałyśmy sobie we trzy dziewczyny, a popołudnia spędzaliśmy rodzinnie. Pogoda wiosenna w tym rejonie wyglądała tak jak w Polsce latem, a w Nowej Zelandii to takiej chyba nigdy nie ma - ciepło nawet po zachodzie słońca i sucho aż trawa żółknie. Monisia wybawiła się na plażach babrając się w piaseczku i wodując znalezione liście, oswajała mewy karmiąc je zapiaszczonymi ciastkami, a kiedy była już bardzo mokra to kazała się nosić suchej Mamie na rękach. Odwiedziliśmy koalarnię zwaną Lone Pine Koala Sanctuary, gdzie Martka zrobiła sobie wymarzoną fotę z koalą (w pośpiechu wylądowała w kadrze z Moniką na jednym ręku a koalą na drugim, więc lekko nie było). Mieli tam też puszczone luzem strusie i kangury. Monisia zdołała strusia podstępnie pogłaskać kiedy Martka robiła miny do obiektywu. Kangury też były spoko, chociaż mogłyby chodzić do toalety a nie na trawnik. Z atrakcji warto też wymienić kulę z lusterek, fajne roślinki i szwendające się po całej okolicy jaszczurki. No to galeria będzie tradycyjnie już poniżej.

  

wtorek, 23 października 2012

Babcia przyleciała

Trochę się znowu zaległości galeriowych zrobiło, a to dlatego, że sporo się dzieje. Przyleciała do nas Babcia Bożenka, aby wspomóc Mamę Martkę w powracaniu do aktywności zawodowej. W czasie kiedy papierki i formularze niezbędne do zatrudnienia dojrzewają sobie z wolna w machinie szpitalno-rekrutacyjnej, my korzystamy z uroków powiększonej rodzinki i resztek wolnego. Zalączamy fotki z pierwszych 2 tygodni pobytu Babci na Antypodach - Monisia pokazywała Jej swoje ulubione spacerowe trasy oraz odkrywała z Nią nowe parki i zakamarki. Razem z grupą zabawową wybrałyśmy się też we trzy do Butterfly Creek - farmo-motylarni. Moni była zachwycona zwierzakami - najbardziej fascynowała ją kura oraz stary pies. Aby obejrzeć zdjęcia należy kliknąć na fotki poniżej.
   

środa, 5 września 2012

Wiosenne plażowanie

Oficjalnie jest już wiosna, bo żonkil kwitnie na skwerku a magnolie pokryły się wielgachnymi kwiatuchami. Pogodowo jest już cieplej, więc czas na plażę. Wybraliśmy się weekendowo na Omaha Beach, tam gdzie poprzednio byliśmy z Piotrkiem i Marcysią w lecie. Monisia założyła nawet tą samą czapeczkę, która tym razem leżała jak ulał (można porównać tutaj). Na piaseczku Monisi podobało się bardzo do momentu kiedy nadepnęła na kłujący suszek z morszczynu. Od tej pory głównym środkiem transportu stał się grzbiet Taty. Moni zajmowała się tez rozłupywaniem muszelek, sypaniem piasku w okolice wiaderka oraz pokazywaniem palcem gdzie należy ją w danej chwili zanieść.

Galeria dopchana jest zdjęciami z ogrodu botanicznego, po którym Monisia spacerowała razem z Misiem. Misia trzeba teraz wyprać. Jest też mała sesja zdjęciowa z przymierzania maminych koralików (Monisia dorwała się do skrzyneczki z biżuterią). Zapraszamy do oglądania.


sobota, 25 sierpnia 2012

Monika skończyła roczek!

Wszystkiego Najlepszego Monisiu!

Aż trudno uwierzyć, jak szybko zleciał ten rok - Monisia właśnie obchodziła swoje pierwsze urodziny. Z nieporadnej Kluseczki przeobraziła się w wesołego, ciekawego świata dzieciaczka. Potrafi szybko się przemieszczać (zwlaszcza uciekając przed mamą w deszczu), naciskać guziki (dzięki Ci Panie za opcję 'Child lock' na urządzeniach domowych!) i karmić łyżeczką mamę, tatę i misia (zamiast siebie). Wrzucamy kolejną porcję zdjęć z domu i pleneru :)


sobota, 4 sierpnia 2012

Zima, zima, zima, lecz nie pada snieg...

No może w górskich rejonach czy na Wyspie Południowej sobie śnieg pada, ale u nas nie spadł nawet płateczek. Niektóre dni były nawet tak słoneczne, że w południe można było pokusić się o krótki rękawek. Ale za to z rana na szybie spieszącego się do pracy Tadka pojawił się parę razy groźny szron.

Zebraliśmy trochę fotek Monisiowych od naszego powrotu z Polski. Jak tylko nie leje Monisia zostaje wystawiana na dwór po swoją dzienną dawkę witaminy D. Rozrabia wokół domu, roznosi piach ze swojej prywatnej piaskownicy i eksploruje zakamarki "dziecięcego ogrodu" w pobliskim ogrodzie botanicznym. Lubi też okupować huśtawki na placach zabaw. Nauczyła się już chodzić, więc jest bardziej efektywna w szybkim przemieszczaniu się tam gdzie jej być nie powinno oraz w gonieniu rodziców po domu, żeby domagać się brania na ręce ;)

  

wtorek, 31 lipca 2012

Monisia w Polsce

Minęły już dwa miesiące od naszego powrotu z Polski, więc galeria nieco spóźniona (jak zwykle), ale ważne, że jest. Podróź do kraju ojczystego była nie lada przygodą, ale okazało się, że poszło znacznie lepiej niż przewidywaliśmy. Monisia zniosła dobrze 30-godzinną podróż w tę i w drugą stronę. Zajmowała się zabawą i czarowaniem stewardess w dzień, a spaniem w nocy.

Pobyt w Polsce upłynął pod znakiem zapoznawania Monisi z rodzinką. Monisia najchętniej zapoznawała się na odległość, uczepiona mamy jak mały koala. Po kilku dniach oswajania udało się jednak przekazać ją na ręce jednej i drugiej Babci, a także cioci Marcysi i wujkowi Piotrkowi (ale oni oszukiwali, bo wcześniej już sobie Monisię musieli urobić jak byli u nas w grudniu). Zaskakująco dużym powodzeniem cieszyły się u Moni Żernickie psiaki - Rega i Brika. Na ich widok Monisia wydawała z siebie podniecony pisk i chciała ścigać je po kaflach. Monisia była też zachwycona zabawą ze swoją kuzynką Anią i kuzynem Adasiem.

Długo by opowiadać o wszystkich wspaniałych spotkaniach i wyprawach. Spędziliśmy na tym wyjeździe wiele cudownych chwil i bardzo za nie Wam wszystkim dziękujemy :) Poniźej galeria z naszego pobytu. Część zdjęć ze chrztu została dostarczona przez Dziadka Andrzeja (dziękujemy!). Opisy umieściliśmy w galerii, żeby było wiadomo co i jak. W imieniu Monisi dziękujemy też za wszystkie chrzestne życzenia i prezenty. I dziękujemy za wyrozumiałość całej rodzinki gdy oszołomiona popularnością Monisia nie była zbyt skora na bezpośrednie zapoznawanie się z goścmi ;)


niedziela, 20 maja 2012

Policja przeprasza za mandat


Musieliśmy po prostu się tym podzielić, bo nam szczęki opadły :D Ostatnio złapała Martę kamera gdy przekraczała sobie prędkość na autostradzie, przyszło powiadomienie, zapłaciliśmy, sprawa zapomniana. A tu nagle list z policji, że odwołują nasz mandat i chcą nam oddać pieniądze, bo operator kamery nie spełnił wymaganych procedur. Miłe zaskoczenie, jeszcze czegoś takiego nie widzieliśmy :D