niedziela, 10 stycznia 2010

Styczniowe wypady :)

Tym razem dużo zdjęć w jednym wpisie, bo w styczniu niezłe tutaj lato.

W pierwszym tygodniu stycznia urządziliśmy sobie kajaczą wycieczkę do Raglan (znowu). Udało nam się zapłynąć dalej niż poprzednio, a odpływ odsłonił plaże pełne krabowych kryjówek. Słysząc nasze kroki kraby rozbiegały się w panice i chowały pod skałki, ale Tadkowi i tak udało się jednego upolować.



Innego dnia wybraliśmy się ponownie na wodospad 'Bridal Veil Falls', aby popróbować fotografii w mniej tłocznej atmosferze. Załączone zdjęcie to HDR (dla niewtajemniczonych - zdjęcie powstałe z nałożenia 3 identycznych fotek o różnych ekspozycjach na światło).



W ten piątek zrobiliśmy sobie wycieczkę rowerową w okolice naszego szpitala. Do tej pory oglądaliśmy szpitalne jezioro jedynie z okien z pracy. Jezioro jest spore i otoczone palmami oraz wodnymi zaroślami. Spotkaliśmy tam mnóstwo kaczek, gołębi, oraz śmiesznych endemicznych Pukeko - (po angielsku Purple Swamphen / Purpurowa Kura Bagienna / Porphyrio Porphyrio / po polsku "Modrzyk"?).





Wczoraj, w sobotę, wypożyczyliśmy kajak ze sklepu w Hamilton i zabraliśmy się z nim na półwysep Coromandel. Tam na plaży w Hahei znajduje się popularna turystycznie jaskinka Cathedral Cove, wypłukana przez morze z białej skały. Dostęp do niej jest tylko drogą pieszą, albo wodną, np. kajakiem. Ale i tak ludziów było jak mrówków. Odwiosłowaliśmy więc stamtąd i wylądowaliśmy na pustej plaży, niedostępnej z lądu. Po wybraniu wody z kajaka, a piachu z gaci (bo nas fala wywróciła przy przybijaniu do brzegu :D) mogliśmy zjeść ocalałe kanapeczki i napić się piwka.

4 komentarze:

  1. Wow, zdjęcie HDR przepiękne, też takie chcem!
    P.S. Nieładnie tak po piwku w kajak wsiadać. Mama nie uczyła, że alkohol + woda = ..... miało być niebezpieczeństwo, ale tak jakoś mi się pokojarzyło że = kiepski drink :D.
    Pozdrowienia z Wrocławia- miasta śnieżnych zasp.

    OdpowiedzUsuń
  2. HDRowe wskazowki poszly na Skypa, a co do piwa i wody... to masz racje - rozwodnione jest wstretne. Dlatego trzeba pic takie swieze z butelki na plazy i nie wchodzic z otwartym do wody.

    W ogole tu w NZ obowiazuja zupelnie inne limity! Tak np. na drogach mozna miec tyle co w UK (okolo 2 pinty piwa we krwi wciaz mogly by u mnie byc legalne za kolkiem). Na wodzie zdaje sie nie ma zadnych limitow - czyli mozna wypic 2 butleki wina i dalej smigac wielka motorowa - przerazajace...

    OdpowiedzUsuń
  3. pieknie!! znowu straszycie jakieś stworzonka? brzydkie co prawda, brrr, ale ładnie to tak sie tak z nich śmiać?!! zazdroszczę pogody:) buziaki z krainy białych drzew ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja sie bardzo krabow balam i uciekalam szybko. Tadeo jest prawdziwym czlowiekiem buszu! @___@ nie straszne mu wielkie szczypce!
    Buziaki tez slemy :*** cieplo sie trzymajta!

    OdpowiedzUsuń