Pokazywanie postów oznaczonych etykietą helikopter. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą helikopter. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 2 marca 2010

Marti w aeroplanie

Kolejny tydzień dyżuru przewoźniczego i kolejna przygoda! Martka otrzymała zadanie odebrania bobola urodzonego w Gisborne (wschodni czubeczek Nowej Zelandii) i przewiezienia go do szpitala w Auckland. Poniżej mapka poglądowa - transport drogowy oznaczałby 995 km trasę. Samolot leciał trochę bardziej na przełaj.


View Larger Map



Zabraliśmy się z naszym przenośnym 200 kilogramowym inkubatorem do małego samolotu. Marti tym razem nie było niedobrze, bo zjadła przeterminowany Aviomarin z Polski, który nabrał przez lata dodatkowej mocy. Było lepiej niż w helikopterze i tylko parę razy zatrzęsło nami w jakiejś chmurze.

Poniżej widok na góry w drodze do Gisborne, oraz na wschodnie wybrzeże NZ.



Bobek na szczęście był w stanie dobrym i stabilnym, więc się medycznie głowić zanadto nie musiałam. Leciała ze mną też pielęgniarka, która umiała ten skomplikowany inkubator obsługiwać.



A to zachód słońca po drodze do Auckland:



Wszystko dobrze się skończyło, bobas dostarczony, torebki-vomitki nie zużyte. Wolę jednak chyba pisać epikryzy w zaciszu 'doctors office' niż takie wojaże odstawiać.

wtorek, 12 stycznia 2010

Heli - kopter

Wczoraj Marti miala atrakcyjny dzien w pracy - bo jako czlonek zalogi transportujacej noworodki musiala poleciec do szpitala w innym miescie. Do New Plymouth (rejon Taranaki - na takim okrągłym półwyspie na południowy zachód od Hamilton) jest 3 i pół godziny jazdy samochodem. Helikopter pokonał tę odległość w 45 minut!

Było mi niestety trochę niedobrze, zwłaszcza jak lecieliśmy nad lądem, gdzie mocniej wiało (bo sporo wzgórz i gór). Lecąca ze mną doświadczona pielęgniarka miała ubaw widząc jak kurczowo trzymam się inkubatora z małym bobkiem w środku +____+ a pilot miał dla mnie naszykowane torebki-wymiotki (na szczęście nie musiałam ich używać).

W przerwach między zawrotami głowy udało mi się zrobić parę fotek komórką. Na początek sam helikopter i jego skomplikowane wnętrze (w drodze powrotnej siedziałam z przodu i miałam zakaz naciskania pedałów, bo nie były zblokowane!!! @___@)



A to szpital Waikato Hospital z lotu ptaka:



Lecieliśmy wzdłuż wybrzeża oraz nad oceanem.