Było mi niestety trochę niedobrze, zwłaszcza jak lecieliśmy nad lądem, gdzie mocniej wiało (bo sporo wzgórz i gór). Lecąca ze mną doświadczona pielęgniarka miała ubaw widząc jak kurczowo trzymam się inkubatora z małym bobkiem w środku +____+ a pilot miał dla mnie naszykowane torebki-wymiotki (na szczęście nie musiałam ich używać).
W przerwach między zawrotami głowy udało mi się zrobić parę fotek komórką. Na początek sam helikopter i jego skomplikowane wnętrze (w drodze powrotnej siedziałam z przodu i miałam zakaz naciskania pedałów, bo nie były zblokowane!!! @___@)

A to szpital Waikato Hospital z lotu ptaka:

Lecieliśmy wzdłuż wybrzeża oraz nad oceanem.


Suuperrrr :)
OdpowiedzUsuńAle ekstra!!! Matruś, dzielna jesteś!!!
OdpowiedzUsuńMarek: Dziekiiii!
OdpowiedzUsuńDorka: Nie wiem czy dzielna, bo nie mialam wyboru! O___O Ale przyznam, ze za czesto to bym latac tym nie chciala... chyba ze sobie aviomarin jakis zjem przed lotem! :D