piątek, 23 października 2009

Spacerowo / rowerowo

Korzystamy ze słoneczka - bo po pracy jeszcze ponad dwie godziny dnia zostają (czas letni! ^____^). Oto fotki z naszych rowerowych przejażdżek po Hamilton oraz z przechadzki pieszej po terenie drzewiastym pod Hamiltonem.

poniedziałek, 19 października 2009

Residence Permit

Hurra! Swietujemy teraz juz na calego - po dlugich przejsciach z imigracyjnym biurem w Londynie, po licznych nagabywaniach i przypominaniach emailowych, prosbach i grozbach, oto mamy w paszportach niebieskie wklejki!

Oto one - Pobyt Staly, oraz wiza wielokrotnego powrotu (Returning Resident Visa = RRV) upowazniajaca do utrzymania pobytu stalego mimo wyjazdu z NZ (np. wakacje itd). Na razie na 2 lata. Kolejne RRV dostaniemy juz na zawsze, pod warunkiem ze przez te 2 lata bedziemy z Nowa Zelandia zwiazani, spedzimy tu ponad polowe dni w roku itd.



To my na rower jedziemy ^____^ się ciesząc.

niedziela, 11 października 2009

*~~ Permanent Residence ~~*

No wreszcie! Doczekaliśmy się. Długa historia to, bo Pani Pipa z imigracyjnego biura w Londynie liczyła, że nas przeczeka i dość efektywnie unikała wykonywania swojej roboty przez ostatnie 2 miesiące. Ale w końcu po naszych interwencjach się udało. Mamy Approval in Principle. Teraz musimy nasze paszporty obnaklejkować (mamy nadzieję załatwić to na miejscu w Hamilton) i staniemy się Kiwi! No prawie. Na paszport / obywatelstwo czeka się 5 lat od otrzymania Pobytu Stałego, ale w praktyce prawa nasze są takie jak Nowozelandczyków.
Możemy se tu siedzieć ile chcemy ^_____^

piątek, 2 października 2009

Clementine Maersk

Z ciekawostek przeprowadzkowych - mamy już informację od naszego przeprowadzacza, że nasze rzeczy zapakowały się już na statek p.t. Clementine Maersk, i powinny dotrzeć pod koniec października. Hura ^___^

Tylko żeby piraci nie porwali! @___@ Z tego co śledziliśmy na szukarkach statków, 4 dni temu wpływał do Kanału Sueskiego.

Oto zdjęcie tego statku (zdobyte w internecie):

poniedziałek, 28 września 2009

Pielgrzymka do Mekki Surferów

Po sobotnim spacerze wzdłuż Raglańskiej plaży zachciało nam się nauczyć surfingu. Dzielnie wykonywaliśmy skoki na deskach rozłożonych na podłodze w Surferowej Szkole. W wodzie było już gorzej. Całą energię spożytkowaliśmy na nieprzewracanie się, niegubienie deski i nieutopienie się pod wielkimi falami. Resztkami sił trzymaliśmy się desek, na wstawanie było ich już niewiele. Tadko ustał z 4 razy, a Martka raz. Chichranie w wodzie skończyło się niestety straszliwymi zakwasami i gibniętym kolankiem Tadka (kurowanymi teraz dzielnie w domowych pieleszach). Było fajnie, ale chyba nie ta kondycja! :D

No a poniżej link do obowiążkowej galerii.

niedziela, 20 września 2009

Rowerowo

Tym razem to Tadek haruje jak przysłowiowy wołek, a Martka ćwiczy mięśnie rowerowe. Poniżej Googlowa dokumentacja wycieczki z użytkiem GPSa.

Edycja: jednak się foty dobrze na tej mapce nie zamieszczają, więc wkleiłam galerię poniżej.


View 20.09.2009 Nad Rzeczke in a larger map



No i zagadka botaniczna: co to kurde jest za dzwonkowe drzewo? O___o

poniedziałek, 14 września 2009

Waimangu Volcanic Valley

Wspolny wolny weekend oznaczal wycieczke krajoznawcza. W sobote raczylo padac wiec odgrywalismy dwa leniwce. W niedziele zrobilo sie juz bardziej rzesko i zlezlismy z drzewa na spacer.

Waimangu to dolina w okolicach miejscowosci Rotorua, ktora slynie z goracych zrodel i zapachow iscie siarkowych. Przejezdzajac przez miasto mielismy okazje podziwiac zgnilojajeczne aromaty, az nas rozbolaly glowy. W dolinie na szczescie tak zle juz nie bylo.

Ponizej galeria z naszej wycieczki.



Opozniona atrakcja dnia bylo spotkanie z oposem, ktory okazal sie jednak (po poszukiwaniach w googlu) malym gatunkiem kangura p.t. "wallaby". A juz chcielismy go kijem dzgnac! Uff...

niedziela, 6 września 2009

Fotografique le zima.

Oto dokumentasją le fotografique de zima. Multiplą fotą - wystarczy kliknąć na zdjęcie poniżej.



Zdjęcia zrobił Tadek w ciągu tego weekendu. Marti w tym czasie zajęta była harowaniem jak wół piżmowy.

piątek, 4 września 2009

Szpitalnie

W szpitalu fajnie jest. Dostajemy talony na darmowe zarcie za 20 NZ$ na dzien. Do wyboru salatki, owocki, suszi, kanapki, 3 potrawy cieple na szybko, hamburgery i tosty na zamowienie. Darmowa kawa i herbata z automatu. Kantyna szpitalna ma taras z widokiem na jezioro gdzie mozna dystyngowanie zasiasc przy plastikowych stoliczkach i spogladac na swiat z gory.



W szpitalu sa tez liczne windy. Marti ich nie lubi, bo przyspieszaja i hamuja z dosc duza sila i kreci sie jej zawsze w glowie. Ostatnio bardzo sie zdenerwowala, bo wsiadla do windy z Maoryska kobita i Maoryskim bahorem, ktory powciskal radosnie wszystkie klawisze od pietra 1 do 9 (a na 9 Marta jechala). Kobita zmieszala sie przez chwile, ale zaraz powiedziala "Oh, whatever, we get out here anyway" po czym wysiedli na 3cim. A Martka przez nastepne 6 pieter dostawala nudnosci ~____~ Kia ora.

Jezeli chodzi o sama prace to jest jak na razie sympatycznie. Teoretycznie pracujemy do 16:00 ale jeszcze sie wyjsc rowno nie zdarzylo.

Pracy duzo, jak to w szpitalu, ale do ogarniecia. Marti ma na Pediatrii teraz ciagle sezon kaszlaco-smarkajacy, bo przeciez dopiero konczy sie zima.

Wiele skupienia wymaga tez nie raz zrozumienie ze "Biid" to bed, a "Tiin" to ten. Na szczescie wiekszosc lekarzy to nie-Kiwi, wiec z nimi dogadac sie latwiej :D

Ciekawe kiedy sami zaczniemy tak z kiwuska zaciagac.

sobota, 29 sierpnia 2009

Waihi Beach

Nasz pierwszy wolniejszy weekend - postanowiliśmy więc wybrać się na wycieczkę krajoznawczą. Po krótkim głosowaniu wypadło na oglądanie oceanu. Dojazd do wschodniego wybrzeża zajął nam 1 godzinę i 15 minut.


View Larger Map

Miejscowość jest nieduża i pełna niezamieszkanych na co dzień "drugich domów" z widokiem na ocean, do których właściciele jeżdżą sobie na weekendy / wakacje.



Pacyfik okazał się nieco chłodny. Wypluł też na plażę całe pokłady muszelek (które ochoczo zbieraliśmy). Testowaliśmy też właściwości naturalnej gąbki znalezionej przez Martkę na plaży.



(Ciekawe co to za kosmiczne sosenki - wszędzie tu rosną.)

A poniżej wieczorne niebo nad Hamiltonem: