sobota, 29 sierpnia 2009

Waihi Beach

Nasz pierwszy wolniejszy weekend - postanowiliśmy więc wybrać się na wycieczkę krajoznawczą. Po krótkim głosowaniu wypadło na oglądanie oceanu. Dojazd do wschodniego wybrzeża zajął nam 1 godzinę i 15 minut.


View Larger Map

Miejscowość jest nieduża i pełna niezamieszkanych na co dzień "drugich domów" z widokiem na ocean, do których właściciele jeżdżą sobie na weekendy / wakacje.



Pacyfik okazał się nieco chłodny. Wypluł też na plażę całe pokłady muszelek (które ochoczo zbieraliśmy). Testowaliśmy też właściwości naturalnej gąbki znalezionej przez Martkę na plaży.



(Ciekawe co to za kosmiczne sosenki - wszędzie tu rosną.)

A poniżej wieczorne niebo nad Hamiltonem:

2 komentarze:

  1. Super :)
    To co teraz kupujecie deski surfingowe i w lecie codziennie po robocie pływać będziecie? ;)

    Chata tez extra - w sypialni macie fajne pionowe okienka.

    Napiszcie jeszcze jak tam w pracy - z pacjentami daje sie dogadac czy posluguja sie kiwiEnglish?, szpital przypomina ten z UK czy z Polski?

    p.s. Ptaka kiwi już widzieliście?

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiwi jeszcze nie spotkalismy, Marta ciagnei mnie do zoo i sprawdza w necie wycieczki co sie idzie kiwi szukac ale to przeciez nocne zwierze...

    Szpital troszke bardziej do tylu niz w UK, np dopiero za miesiac beda tu wdrazac komputerowy system xrayow, w UK juz chyba kazdy szpital ma to od paru lat. Ale byc moze ze to tylko nasz tak sie ociaga. Marta co prawda w poprzednim szpitalu recznie wszystkie badania zamawiala ale ja przyzwyczajony jestem do zaklikiwania tickboxow na intranecie. Tutaj wszystko zleca sie jeszcze na papierowych formularzach. Pacjenci czasem troche po wiejsku gadaja, tak jak wiekszosc kiwusow ale jakos idzie sie dogadac.

    Mi sie wydaje ze surfing to sobie odpuscimy ale moze np kite surfing :D? zobaczymy.

    OdpowiedzUsuń