poniedziałek, 8 grudnia 2014

Pierwszy rejs Moniki i Weroniki

Po trzech latach mieszkania w Auckland ocnkęliśmy się, że głupio jest być tyle w tzw. 'Mieście żagli' i nigdy nie popłynąć na łódce. Ale jak to się stało, że skończyliśmy z własną żaglówką, ciężko powiedzieć. Tak czy siak od miesiąca Tadek z kolegami ją 'wypróbowywał' i spędzał na niej liczne wieczory majsterkując coś. Entuzjazm Marty był jednak stonowany, bo najwyżej mogła sobie na niej posiedzieć w marinie albo zajmowała się praniem dywaników czy poszewek z kajuty. W końcu jednak doczekałyśmy się też naszego pierwszego rejsu! Hurra!

Jako że woda była płaska a wiaterek lekki, Tadek wraz z kolegą Dominikiem postanowili zabrać swoje dziewczyny na wycieczkę. Odbyliśmy wyprawę na wysepkę Motuihe, która leży niedaleko, w obrębie zatoki Hauraki. Chłopcy uwijali się przy linach, a dziewczyny relaksowały się w kabinie albo na pokładzie. Dzieciaki spisały się wzorowo. Monika była bardzo przejęta, a Weronika spała sobie w swoim foteliku bujana falami. Przy desancie na "niedostępną piękną plażę" okazało się, że w mieście żagli na taki sam pomysł w słoneczny weekend wpada dużo więcej osób i plaża nie jest taka całkiem pusta. Ale fajne miejsce na kocyk łatwo się znalazło i można było piknikować.

Ogólnie rejs był bardzo udany, bo kanapki smakowały, nikt za bardzo się nie zmoczył i nie przywaliliśmy naszą starą łajbą w żaden drogi wypucowany jacht.

Zapraszamy do galerii poniżej - klik na zdjęcie.

3 komentarze:

  1. Super!! W końcu nowa fotorelacja :) Uwielbiam oglądać foty od Was.

    OdpowiedzUsuń
  2. Fantastycznie to wygląda! Dzięki za super fotki :-* Pozdrawiay z nowego mieszkania :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. a my w tym czasie lecielismy tam do was...pozdrawiamy...

    OdpowiedzUsuń