Minęły już ponad 3 tygodnie od narodzin Weronisi. Pogoda wciąż jeszcze jest w kratkę z 'zimowymi' deszczami i wiatrami przeplatanymi 'prawie latem' kiedy wyjdzie słonko. W jeden z piękniejszych dni (akurat trafiło się w niedzielę) zrobiliśmy sobie wyprawę na plażę w Maraetai. Monisia spakowała swoje łopatki i wiaderko i zagoniła Tatę do pracy przy budowie zamku. A Weronisia nawet się nie zorientowała, że nie jest w domu, bo oczywiście spała (więc się na foty nie załapała). Zapraszamy do małej galerii zdjęciowej poniżej.

A gdzie łopatka dla tatusia? ;)
OdpowiedzUsuńTata wypożyczył zielono-żółtą łopatkę od Monisi :) a Monisia oczywiście kopała tą różową z koroną (łopatka 'księżniczkowa') :D
Usuń:)
OdpowiedzUsuń