1. Wyprawa rowerowa do lasku Pureora, na której musieliśmy wykazać się czujnością trapera aby odnaleść trasę (bo nas Google źle poprowadził) i by pokonać bystre strumyki bez mostków.

2. Wyprawa na plażę w Waihi.

3. Wyprawa do dilera samochodów używanych.

4. Liczne wyprawy do Raglan, z czego jedna udokumentowana.

5. Wyprawa do radiologa. Trochę się z tym czailiśmy, ale w końcu styknął 12-ty tydzień i czas się już przyznać, że liczba Piszeli w Nowej Zelandii wkrótce wzrośnie o 1.
Wypasione zdjecia! :) Jeszcze raz kongratulacje!!! Fajnie sie usmiecha :D
OdpowiedzUsuńDzieki Bracholu! :))) Buziaki dla Was! :***
OdpowiedzUsuńPiękny dzidziuś!! Buziaki i gratulujemy raz jeszcz!!!
OdpowiedzUsuńHa congrats Piszele!!! Wiedziałam, że to kiedyś musi nastąpić, ale wzieliście mnie tak z nienacka, że aż mi szczęka o podłogę zadzwoniła. Cieszę się razem z Wami i ściskam gorąco całą trójeczkę :).
OdpowiedzUsuńDorka: Dziekujemy :*** Buziak dla Waszej Ekipy!
OdpowiedzUsuńMarta: Niestety dowiedzialas sie przez bloga, bo bylas na wojazach ;) Dziekujemy za sciskacze :*** i odsciskujemy :)
jeszcze ja chciałam się dołączyć do gratulacji:) to najfajniejsza wiadomość jaką ostatnio usłyszałam:)!!
OdpowiedzUsuńbuziaki wesolaki przesyłam ;)
Marcysia: Dziekujemy bardzo :*** Cmokaski dla Was od nas :)))
OdpowiedzUsuńGratulacje !! :) Pozdro z odległej polszy :)
OdpowiedzUsuńDziękujemy Marku! :))) Buziaki stąd! :)
OdpowiedzUsuńJa nic nie wiedziałam! Dopiero Paweł mi dzisiaj powiedział.
OdpowiedzUsuńWIELKIE GRATULACJE!SUPER WIADOMOŚĆ!Trzymam kciuki żeby wszystko było w porządku.
Natalka już się nie może doczekać młodszej koleżanki lub kolegi.