
W sobotę 4 grudnia zrobiliśmy sobie wycieczkę na Coromandel. Część pierwsza - snorklowanie niedaleko Cathedral Cove - była średnio udana, ze względu na bardzo słabą podwodną widoczność. Pewnie w innej porze roku trzeba tam rybki zwiedzać. Ale widoczki nad wodą ładne.

Część druga - bodybordowanie na plaży w Whangapoua - była bardzo udana. Fale były średnio wysokie i krótkie, ale dość silne. Marti trochę wymiękała, ale Tadek łapał je jak prawdziwy pro ;>



Powrót przez bagienka:
No, nieźle tak moczyć się na desce niesionej falami, gdy za oknem gęste płaty śniegu.....
OdpowiedzUsuń...a do ubierania choinki tylko 2 tygodnie!
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuńale zieloniutka trawka ! a tu w dalszym ciągu bialo:) ale juz niedługo zamigocą światełka :) buziaki Kochani
OdpowiedzUsuńa jadnak prawda, że zawsze jakis ślad w necie zostanie :) a ja chciałam tylko ze zdjęciem komentarz pokazać :/