czwartek, 4 listopada 2010

Trawnik

Wreszcie doczekaliśmy się zagrabionego ogródka. Zajęło to developerowi "zaledwie" 10 tygodni! Wow... Żeby było zabawniej, nasi sąsiedzi już parę tygodni wcześniej cieszyli się płaską nawierzchnią z wschodzącą już trawką. Przynajmniej miał tyle przyzwoitości, żeby przyjść przeprosić.

Teraz trwa więc akcja nawadniania nowego trawnika.

4 komentarze:

  1. jak trawka urośnie to myślę, że powinni tam nakręcić Hobbita ;D

    btw fajne tagi ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Heh, nie macie co narzekać, u mnie deweloper cyklicznie rozkopuje i zakopuje mój trawnik od sierpnia. Tak tak całe trzy miesiące.... Wzdłuż całego tarasu pojawia się i znika ogromny rów i hałda ziemi. Jedno jest niezmienne: jak z rana w samych gaciach otwieram żaluzje, to witają mnie z ogródka uchachane gęby panów robotników jarających fajki na moim tarasie, nawet w sobotę... O przeprosinach ze strony dewelopera moge zapomnieć, bo nie zostałam nawet oficjalnie poinformowana o tym, że na moim ogródku będą prowadzone jakieś prace "budowlane". Więc cieszcie się,że żyjecie w kiwilandii i nie narzekajcie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. kawał ogródka :) buziaki z kolorowych aktualnie lasów :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Marta: O ja, niewiarygodne... no to Twoje uciechy oficjalnie wygrywaja z naszymi na 'upierdliwosc ogrodnicza roku'. Probowalas poszczuc ich Zenkiem?

    Dorotka: Chyba faktycznie jest troche za duzy. Tadko doceni to dopiero jak bedzie musial calosc objechac kosiarka :D A ja na razie bezskutecznie staram sie przeganiac wroble i inne ptaszyska, ktore zzeraja nasionka... zanim dobiegne w jeden koniec ogrodu, to juz na drugim sie zbieraja. Buziak dla Was!

    OdpowiedzUsuń