środa, 3 marca 2010

Jezioro Karapiro

W ubiegły weekend szkoliliśmy się w kajakowaniu na specjalnym kursie. Trwał on dwa dni. Dnia pierwszego poznaliśmy resztę kursantów - 2 x stetryczałe babcie z demencją, dziadka co szurał nogą, rodzinę wieśniaków w kaloszach i kolesia o wiecznie zdziwionej twarzy. W basenie ćwiczyliśmy przewracanie się w kajaku, bycie pod wodą w kajaku i gramolenie się do kajaka spowrotem.

Dzień drugi spędziliśmy w trochę przyjemniejszym otoczeniu, szlifując umiejętność machania wiosłem na jeziorze Karapiro. Jako że tym razem wywrotki nie były w planach, mogliśmy wziąść aparaty i udokumentować nasze zaawansowane techniki wioślarskie. Do dodatkowych atrakcji można było zaliczyć żonę naszego przewodnika, która przyjechała z Wlk. Brytanii i z usztywnioną górną warą wydawała wszystkim komendy. A łódź wymawiała 'bełt'. Grrr...

Zaleca się kliknęcie na zdjęcie, a galeria się ukaże.



P.S. Na zdjęciach widać nowy image Tadzia w wyrazistszych oprawkach. Tadzio zapomniał bowiem zdjąć swoje super oksy na naszej poprzedniej sesji surfowania i zmyła mu je fala.

2 komentarze:

  1. Swietne widoki w tym jurrasic park :-) chociaz z opisu wspolkursantow moze bardziej geriatric park ;-) brakuje mi zdjecia wspoluczestnikow bo z opisu wydaje mi sie ze musza byc bardzo interesujacymi ludzmi ;-P

    Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzieki Bro! Uczestnikow nie mozemy pokazywac bo to nie jest joemonster.org @____@

    OdpowiedzUsuń