Dziś wrzucamy fotosy z bardziej niedawnej wyprawy. Górki te same co zawsze. Monisia podróżowała tym razem w wózku spacerówce, a jak droga zrobiła się zbyt wyboista to przesiadła się do nosidełka na Tatę. Do atrakcji wycieczki można zaliczyć zatamowane jeziorko, karmienie przy barierce, oglądanie zachodu słońca w lesie (i w konsekwencji powrót po zmroku) oraz spotkanie z sową. Sowa też będzie wspominać to spotkanie, rozmasowując guza. Jak ją Tadek obfotografował z fleszem to jej się gwiazdy w oczach zrobiły i odlatując przywaliła z całej siły w drzewo wywijając fikołka.
A oto filmowa dokumentacja owego zachodu słońca na Google+.
sobota, 14 kwietnia 2012
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


No i jak mażesz pisać, że to nudne!!!!!!
OdpowiedzUsuńZdjęcia bardzo nam się podobają.
Śliczne te zdjęcia i Monisia na nich i Wy i krajobrazy i okoliczności i opowieści o sowie i wszystko razem.
Te zdjęcia to są przykłady - jak pięknie może się prezentować szczęście.
Śliczna jest ta Monisia i każde zdjęcie mówi coś innego o stanie jej emocji wewnętrznych.
Blik na zdjęciu nie przeszkadza a ubarwia.
Dziękujemy za fotki