Zdołaliśmy złapać jeszcze ostatki zimy na Mount Ruapehu, doskonaląc nasze zjazdy na snowboardzie. Zachwyceni postępami odważyliśmy się zjechać z trasy innej niź ośla łączka. Z trupimi czachami w oczach pokornie zaraz jednak na nią wróciliśmy, bo stromość za duża. Na zdjęciach nasze cool popisy - umiemy zjeżdżać przodem i tyłem do stoku, wyglądać luzacko stojąc z deską oraz napodawać na desce ostre gitarowe rify. Teraz bardzo bolą nas mięśnie. A pyski mamy czerwone od słońca. Au.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz