poniedziałek, 11 października 2010

Srają muchy, idzie wiosna, będzie trawa szybciej rosła

Rozpoczynamy tym słynnym cytatem Mickiewicza, bo tutaj już jakby kwiecień. Drzewka wypuściły jasnozielone listowie, słonko świeci, a w falach podtapiają się znowu polscy bodyboarderzy. Temperatura wody zmierzona ręcznie to 17 stopni. Nawet czas nam się przesunął lekko. Teraz 11 godzin różnicy mamy (aż się Polska na zimowy przestawi, wtedy będzie 12 godzin).

Zdołaliśmy złapać jeszcze ostatki zimy na Mount Ruapehu, doskonaląc nasze zjazdy na snowboardzie. Zachwyceni postępami odważyliśmy się zjechać z trasy innej niź ośla łączka. Z trupimi czachami w oczach pokornie zaraz jednak na nią wróciliśmy, bo stromość za duża. Na zdjęciach nasze cool popisy - umiemy zjeżdżać przodem i tyłem do stoku, wyglądać luzacko stojąc z deską oraz napodawać na desce ostre gitarowe rify. Teraz bardzo bolą nas mięśnie. A pyski mamy czerwone od słońca. Au.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz