Skalista ścieżka biegła od parkingu, poprzez porośnięte buszem zbocza, aż na szczyt wodospadu. Jedną z ciekawostek po drodze były grupki młodzieży odmiany maoryskiej w klapkach japonkach. Od szlaku odbijała też "Pradawna Trasa Maorysów", która szła skrótem pionowo w górę - oni chyba od pokoleń lubią jak jest trudno.
Na szczycie wodospadu nie postawili zbyt wielu barierek, więc można było stanąć na samej krawędzi spływającej wody i się bać. Atrakcji dostarczał też szumiący nam nad głowami helikopter z turystami.
Aby zobaczyć nas i wodospad należy kliknąć na nas albo na wodospad.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz