Wodospad ma 55 metrów wysokości i można przespacerować się z samej góry aż na dół po schodkach wśród buszu. Piękne miejsce, ale niestety zepsuły nam je trochę tłumy turystów. Wystarczyło jednak sprzedać parę kuksańców i kadry udały się dobrze. Plan jednak jest taki, aby wrócić tam w porze mniej ruchliwej :)

Wieczorem udaliśmy się zaś do Auckland na film "Avatar" w trójwymiarowej wersji IMAX. Zrywa beret! Więc bardzo go polecamy.
Avatar - Recenzja na IMDB
Ladnie, ladnie krajobrazy jak z 'Avatara' tylko aparatu 3D wam brakuje :)
OdpowiedzUsuńNo ale co sie dziwic w koncu to w NZ krecili.
A gdzie zdjecie jak Marta idzie i pod jej stopami sie kwiatki zaczynaja swiecic? ;)
Haha zdjecie jak Marta stapa po rozswietlajacej sie podsciolce dopiero robi sie w photoshopie :D
OdpowiedzUsuńTak cos czulem ogladajac Avatara ze ta roslinnosc i niektore formacje skalne przypominaja te z NZ... nie wiedzialem jeszcze ze czesc zdjec krecona byla pod Wellington, a Weta studios Petera Jacksona tworzyla efekty specjalne...
pięknie Tadziu! a i na Martke czekam,może byc i na trawie świetlistej;) buziaki z nie tak uroczych i mocno zimowych świebodzic;)
OdpowiedzUsuń