środa, 11 listopada 2009

Wiśniowo

Dzisiaj wyruszyłam na mission impossible w celu znalezienia czegoś, co przypominać będzie chociaż trochę wódkę wiśniówkę (w celach kulinarnych). W Nowej Zelandii jakikolwiek alkohol mocniejszy od wina kupić można jedynie w specjalnych 'Liquor Shop'ach, czyli sklepach z alkoholem. Jeden taki mamy ulicę dalej, więc tam się udałam. Dwóch Hindusów obserwowało mnie czujnie zza lady, gdy skanowałam im półki. W końcu mi pomogli i... okazało się, że mieli polską wiśniówkę!



Smaczna ^____^

2 komentarze:

  1. O rzesz ty! Ale mnie Martko zaskoczyłaś. Toż to rodzimy Polmos produkuje. I chociaż ja od niedawna przymusową abstynentką jestem, to rozeznanie w wódkach jakieś mam i u nas Alchemii nie widziałam, a na zachodzie, widać po rankingach w necie, bardzo napój popolarny. Muszę się wybrać na poszukiwania bo oni te Alchemie różniaste robią.... do mnie przemawia czekoladowa. Ciekawe czy to u nas można kupić? A butelka jaka śliczna... idę na podbój monopolów...... no jutro idę, dzisiaj wszystko pozamykane- święto ehh.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czekoladowa Alchemia to czekoladowa wodka? Hmmmm... kurcze, nie potrafie sobie tego wyobrazic. Likier tak, ale wodka? +___+ Teraz bede siedziec i probowac wymyslec czy to moze byc dobre...

    OdpowiedzUsuń