wtorek, 18 sierpnia 2009

Auckland

No to jesteśmy!

Po długawym locie, podczas którego głównie spaliśmy, jedliśmy i oglądaliśmy filmy, dotarliśmy w końcu do Nowej Zelandii.

*** Fanfary: Tratatataaaaa ***

Przygotowani na zimową pogodę przeżyliśmy szok! Jeżeli tak wyglądają tu zimy, to chętnie zostajemy ;D Piękne słoneczko, ciepło, mnóstwo zieleni i kwitnących ogromnych różowych kwiatów, gdzieniegdzie tylko drzewa bez liści. Przejazd autobusem do centrum był mdlący dość, bo Pani lubila hamować w ostatniej chwili i to z impetem, ale zdążyliśmy podejrzeć zabudowę przedmieść Aucklandu - bardzo amerykańsko. A w samym centrum przestronnie.



Zadokowaliśmy się w zaklepanym wcześniej hotelu/apartamentowcu Bianco off Queen. Po drodze 3 losowe osoby zaczepiły nas, by pokazać nam drogę, tylko dlatego, że patrzyliśmy na mapę. Zdjęcia poniżej pokazują nasz pokoik, i widok z okna.



Popołudniowy spacer po Auckland był owocny, bo zdołaliśmy dokończyć zakładanie bankowego konta, dostać karty płatnicze, zjeść przepyszny obiad w porcie (2 x tańsze jedzonko niż w Anglii, a jakość nie do porównania) i pocykać fotki Auckland by night.



Niestety odkryliśmy, że mimo lekarskiej zaprawy w robieniu nocek i przestawianiu własnych zegarów biologicznych, jet lag dawał się we znaki równie mocno. Spaliśmy jak kamienne kloce aż do rana.

4 komentarze:

  1. No to gratulacje! W końcu na miejscu. Życzę powodzenia i baaardzo zazdroszczę wspaniałej przygody. Ciekawe gdzie pojedziecie za 2 lata? Dalej niż do NZ to sie już chyba nie da ;).

    OdpowiedzUsuń
  2. gratulacje:) trzymajcie się!! buziaki daleko, daleko wysyłamy;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekaw jestem jakie siedzenia sa w tych delekodystansowych samolotach? ile miejsca na nogi itp? czy dalo sie wygodnie spac?:) Nam nawet po 4,5h locie z Agadiru odpadaly nogi - ale to pewnie przez scisk jak we fiacie 126p ;-) A na monitorkach mozna bylo obserwowac obecna pozycje samolotu nad mapka zamiast filmow ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziekujemy za gratulancje :)) Przepraszamy ze na razie wpisow nowych nie ma, ale mamy ograniczona ilosc MB na internecie przez komorke i nie bardzo mozemy zdjecia wrzucac :(

    Ptrk: Siedzenia byly w miare sensowne. Mozna bylo sobie fotel rozlozyc do tylu i wtedy spalo sie znosnie. Fajnie ze dawali poduszeczki, kocyki, skarpetki na spanie i zakrywaczki oczu, a w fotelach zaglowki mozna bylo regulowac tak ze unieruchamialy glowe na boki i sie nie opadalo w losowe miejsce lepetyna ^___^
    Filmy w ekranikach byly super - to w sumie byl caly multimedialny serwis, gdzie pilotem wybieralo sie co ma leciec na kazdym ekranie osobno. Byly proste gierki (Space Invaders), Niusy, Seriale komediowe, filmy dokumentalne, filmy kinowe no i ta mapka ze gdzie samolot leci, jak sie chcialo. Roznosili tez jedzonka 2 x na lot (czyli lacznie x 4), i torebeczki ze smakolykiem. Lot z Australii do samej Nowej Zelandii byl jednak juz starszym samolotem, gdzie miejsca bylo jak w Ryanairze, czyli malo, film jeden lecial na ekranie w srodku korytarza, a z okienek zawiewalo zimnem. No ale to byly 3 godziny, wiec juz sie dalo zniesc po tym 23 godzinnym locie :D

    A Wy czym lecieliscie? Musimy pogadac jak nam sie internet zrobi ^___^ czekamy na Wasz fotki!

    OdpowiedzUsuń