Dzisiaj Martka wybrała się w daleką podróż do Londynu @___@ Pociągiem, bo szybciej i nie trzeba płacic haraczu za wjazd do centrum. W sumie czas miałam niezły, bo dotarcie do Piccadilly (czy jak się to tam pisze) Circus zajęło mi ledwo półtorej godziny! Plus pół godziny czekania na pociąg, bo na pierwszy się spóźniłam +__+
New Zealand House to takie ich ambasado/galerio/biuro imigracyjne. Przedarłszy się przez Pana za biurkiem wspięłam się na pięterko do Pani za biurkiem. Wcisnęłam guzik, wyszedł świstek z numerkiem, rozejrzałam się - pusto. Monitor zamigał od razu że ten numerek co mam na świstku to ma iść do Pani numer 3.
Na moje 'Helou' pani szybko odpowiedziała 'OK and you', czym mnie troche zbiła z tropu. Wywaliłam jej na biurko wszystkie nasze papiry i ich kopie (łącznie stos o wysokości jakichś 15 cm i wadze 5 ton) i Pani musiała se to wszystko przejrzeć. Była miła i powiedziała, że postara się to wszystko załatwić na czas, chociaż to nie tylko od niej zależy. Bo ona to zatwierdzi, ale jeszcze idzie to do 'peer review' czyli druga osoba musi od zera obejrzeć i zatwierdzić. W sumie długo tam nie zeszło, jakieś pół godziny. Pani była miła i w ciąży. Zapłaciłam swoje, dostałam świstek i podreptałam spowrotem na dworzec.
No to teraz czekamy znowu :)
Mają się niby odezwać za tydzień - dwa.
A tymczasem dla przypomnienia, gdzie my się w ogóle wybieramy:
Hamilton - 4-te co do wielkości miasto w Nowej Zelandii. Ma niecale 140 tys. mieszkańców i leży 130km na południe od Auckland.
View Larger Map
wtorek, 21 lipca 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Fajnie ze niedaleko od duzego Aucklandu bedziecie mieszkac i do oceanu tez ponizej godzinki autem :) super!!! pozdrawiam, Piotrek :)
OdpowiedzUsuńCzesc Bratku! Super ze nam tu zajrzales i rob tak dalej ^___^ Tez sie cieszymy ze blisko cywilizacji na poczatek i do lotniska nie tak daleko. Blisko sa tez takie atrakcje jak Hobbiton i podziemne jaskinie. Ale to potem opiszemy :) Ja teraz wracam spac bo nocki robie @___@ Buziolki dla Ciebie i Marsi :*
OdpowiedzUsuń