niedziela, 22 stycznia 2012

Rowerowa przyczepka

Trochę musimy zaburzyć chronologię, ale tak wiele mamy zdjęć Świąteczno-Noworocznych, że galeria ciągle 'się robi'. A tymczasem musimy się pochwalić naszą pierwszą rodzinną rowerową wycieczką. Udział wzięli: Tata Tadek na rowerze, Mama Martka na rowerze i Mała Monika w przyczepce firmy 'Rydwan' zakotwiczonym o rower Taty. Trasa: rowerowe ścieżki nad morską zatoczką.



Przyczepka ma wiele wypaśnych właściwości, takich jak wirujące kółeczka, wygodne siedzisko, kieszonki na zabawki oraz daszek chroniący przed słońcem. Pasażerce chyba się podobało, przespała jakieś 20 minut, a tak to rozglądała się ciekawsko. Monisia pod koniec przejazdu okazała się jednak nieco zapylona, bo zostawiliśmy jej tylko przednią siatkę a Tato nie ma błotnika. Ale to łatwo się strzepało.


Warto też dodać, że wśród współużytkowników rowerowej trasy wzbudzaliśmy ogromne zainteresowanie i sporo okrzyków w stylu 'A to dobre!' albo 'Mamo, mamo, tam jest dzidziuś!'. Me Gusta.

2 komentarze:

  1. Sprzęt wypaśny. Wart wydanych pieniędzy. Monia zyskała nowe możliwości a Wy możecie znów robić, co wcześniej lubiliście, teraz rodzinnie. Gratuluję pomysłu, a Monisi takich rodziców. Myślę, że wypaśny błotnik ;D , jako uzupełnienie tego kosmicznego pojazdu, rozwiąże problem zakurzonej Monisi.

    OdpowiedzUsuń
  2. Super! Zostaliscie propagatorami "Baby tez potrafi jezdzic rowerem". Cala Wasza tojka wyglada na zadowolonych, wiec oplacilo sie namawianie do zakupu ;) Aga

    OdpowiedzUsuń