poniedziałek, 27 lipca 2009

Kolejny prezent na 30-stkę

Odwiedził nas w ten weekend Ziemek i w sobotę wręczył Tadkowi dość niecodzienny prezent urodzinowy. Martka wiedziała wcześniej o prezencie i robiła w gacie od tygodnia.

Pojechaliśmy na Old Buckenham Airfield aby wyskoczyć z samolotu ze spadochronem!!!! @_____@



Dali nam tam wdzianka spadochroniarza i nałożyli specjalne uprzęże spadochroniarza.



Nieodzowne były też Czapki Spadochroniarza z goglami.



Zostaliśmy też dokładnie przeszkoleni w tym jak mamy nie przeszkadzać przyczepionemu do nas intruktorowi. Załadowaliśmy się do malutkiego samolociku, w którym stłoczyliśmy się na podłodze jeden za drugim. Na zdjęciu to nie my, ale inna grupa wariatów.



Skok był z 13.000 stóp, czyli prawie 4 kilometrów. Wzlecieliśmy ponad chmury mając po drodze parę turbulencji. Potem drzwiczki ktoś otworzył, i ludzie zaczęli wyskakiwać! Aaaaa! Tych siedmiu minut - 40 sekund wolnego spadania i 6 minut latania na lotni nawet nie będę próbowała opisywać. Może Tadko zdoła, bo chyba mniej był przerażony :D

Tak czy siak przeżyliśmy i tak wyglądaliśmy po skoku (odcień Martki jest blado-niebieski, jak widać).



Adrenalina schodziła jeszcze baaaardzo długo, podobnie jak uśmiechy z gąb.

Na konieć porobiliśmy jeszcze parę fotek skaczącej po nas grupie, dla celów ilustracyjnych. Na ostatniej widać, że nawet cyborgi lubią se skoczyć w dół.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz