Pojechaliśmy na Old Buckenham Airfield aby wyskoczyć z samolotu ze spadochronem!!!! @_____@

Dali nam tam wdzianka spadochroniarza i nałożyli specjalne uprzęże spadochroniarza.

Nieodzowne były też Czapki Spadochroniarza z goglami.

Zostaliśmy też dokładnie przeszkoleni w tym jak mamy nie przeszkadzać przyczepionemu do nas intruktorowi. Załadowaliśmy się do malutkiego samolociku, w którym stłoczyliśmy się na podłodze jeden za drugim. Na zdjęciu to nie my, ale inna grupa wariatów.

Skok był z 13.000 stóp, czyli prawie 4 kilometrów. Wzlecieliśmy ponad chmury mając po drodze parę turbulencji. Potem drzwiczki ktoś otworzył, i ludzie zaczęli wyskakiwać! Aaaaa! Tych siedmiu minut - 40 sekund wolnego spadania i 6 minut latania na lotni nawet nie będę próbowała opisywać. Może Tadko zdoła, bo chyba mniej był przerażony :D
Tak czy siak przeżyliśmy i tak wyglądaliśmy po skoku (odcień Martki jest blado-niebieski, jak widać).

Adrenalina schodziła jeszcze baaaardzo długo, podobnie jak uśmiechy z gąb.
Na konieć porobiliśmy jeszcze parę fotek skaczącej po nas grupie, dla celów ilustracyjnych. Na ostatniej widać, że nawet cyborgi lubią se skoczyć w dół.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz